logo     

Podstawowe wskazówki przy pisaniu wypracowania

 
Wbrew pozorom i powszechnie panującym opiniom, cała sztuka pisania wypracowań nie polega jedynie na heroicznym czynie zapisania strony 250 słowami. Ważne jest przede wszystkim, by pisać na temat. Wybór właściwych informacji wzbogaconych choćby promilem wiedzy zdobytej w trakcie nauki zapewnia już połowę sukcesu.

 
Stosuj się do poniższych prostych aczkolwiek skutecznych wskazówek

 - podkreśl fragmenty tekstu związane z tematem i spisz wszystkie skojarzenia nawiązujące do wybranego zagadnienia

- spróbuj pogrupować ww. skojarzenia i ułożyć z nich plan (przynajmniej rozwinięcia, ono bowiem jest najważniejsze, wstęp i zakończenie można napisać właściwie na końcowym etapie pracy)

- nie zakładaj, że nauczyciel domyśli się tego, co chcesz powiedzieć, pisz tak zrozumiale, by Twój tekst mógł być zrozumiały nawet dla największego laika

- pisz swoimi słowami, nie używaj wyrazów, których nie rozumiesz

- kolejne zdania w akapicie muszą ze siebie logicznie wynikać, przed oddaniem sprawdź cały swój tekst pod tym kątem.

 
TRENING CZYNI MISTRZEM!!!

 Zapraszam do ćwiczeń!!!

 
Zadanie 1

Wymyśl dwa warianty wstępu o wypracowania na temat: „Miłość niejedno ma imię”

Podpowiedzi:

Możesz zacząć od:

A)    cytatu (np. Hymnu o miłości św. Pawła), odnieść się do niego, ewentualnie spróbować samodzielnie zdefiniować miłość

B)     pytań (typu: Czym jest miłość? Jak może zmienić życie człowieka?) i odpowiedzi na nie w oparciu o zaobserwowane przykłady z życia lub literatury.

C)    omówienia rodzajów miłości, tego co je łączy i który z nich jest dla Ciebie najbliższy.

  
Zadanie 2

 Zastanów się jakie informacje powinieneś zawrzeć w wypracowaniu na temat - „Porównaj, jaki obraz świata i życia ludzkiego wyłania się z obu wierszy”. Wypisz je od pauz.

 Leopold Staff

Świat

Nie trać ani chwili, na wieki gasnącej!

Co krok zdejmuje podziw i ogarnia trwoga!

Świat, tak bliski a obcy, jest zdumiewający

Jak dla dziecka w kołysce jego własna noga!

 
W każdym miejscu i czasie głód wnętrze przeszywa!

Wpijać się, wsysać, wżerać, wchłonąć, wykorzystać!

Żądza nieustępliwa, rozkosz zapalczywa

Tutaj żyć, tutaj umrzeć i tutaj zmartwychwstać!

 
Ani chwili wytchnienia! Praca sercem, głową:

Wszystko się z sobą stapia i w siebie przecieka.

W wysiłku, w trudzie, w męce, ciągle i na nowo

Człowiek uczy się Boga, a Bóg znów człowieka.

 
Jan Twardowski

Mrówko ważko biedronko

Mrówko co nie urosłaś w czasie wieków

ćmo od lampy do lampy

na przełaj i najprościej

świetliku mrugający nieznany i nieobcy

koniku polny

ważko nieważka

wesoło obojętna

biedronko nad którą zamyśliłby się

nawet papież z policzkiem na ręku

człapię po świecie jak ciężki słoń

tak duży, że nic nie rozumiem

myślę jak uklęknąć

i nie zadrzeć nosa do góry

a życie nasze jednakowo

niespokojne i malutkie

 Podpowiedź:

Skup się na:

A)    stosunku podmiotu lirycznego do przyrody i Boga. Przypomnij sobie, z założeniami której filozofii postawa taka może się wiązać?

B)     refleksjach dotyczących natury człowieka („człapię po świecie jak ciężki słoń/ tak duży, że nic nie rozumiem”, „Świat, tak bliski a obcy, jest zdumiewający/ Jak dla dziecka w kołysce jego własna noga!”, „W wysiłku, w trudzie, w męce, ciągle i na nowo /Człowiek uczy się Boga, a Bóg znów człowieka”.

C)    na tym jaki jest nastrój wierszy. Różny czy podobny? Optymistyczny czy pesymistyczny?

Temat  wypracowania i tekst źródłowy zaczerpnięty ze strony - www.cogito.com.pl

Zadanie 3

 Zaznacz podanych fragmentach tekstu, te jego części, do których trzeba się odnieść w rozwinięciu. Wypisz przynajmniej 5 zagadnień, które należy poruszyć w tym wypracowaniu.

 Temat „Człowiek widziany oczami Borowskiego i Gruzińskiego. Porównaj  wizje człowieka ukazane w opowiadaniach Borowskiego i „Innym świecie” Gruzińskiego”.

     Skatowany do utraty przytomności, bity na nowo po otrzeźwieniu wiadrem zimnej wody, z oczami ledwie widzącymi przez szpary w plastrze zakrzepłej krwi i ustami obrzękłymi od poszarpanych dziąseł i chwiejących się zębów - Kostylew nie przyznawał się do winy z uporem, który rósł w miarę, jak potęgowały się zadawane mu cierpienia. Jakże skomplikowanym i nieobliczalnym mechanizmem jest organizm ludzki! To prawda, że istnieje w nim pewna określona granica wytrzymałości, ale przekroczywszy ją trzeba się liczyć tyleż samo z załamaniem, co z nieoczekiwanym buntem, który jest formą znieczulenia in extremis. Stan trwałego otępienia, spowodowany przerwaniem pierwszej linii oporu fizycznego i zmiażdżeniem wszystkich gniazd, które wraz z bólem emitowały rozkaz poddania się, kończy się zazwyczaj zupełnym paraliżem woli i zwichnięciem kręgosłupa, równie teraz bezużytecznego, jak przetrącony patyk w szmacianej kukle; ale bywa niekiedy i tak, że zdrętwiały od bicia organizm powtarza machinalnie ostatnie zapamiętane wysiłki broniącej się rozpaczliwie świadomości, niby odruchy warunkowe ciała pogrążonego już w agonii. Kostylew pamiętał tylko jedno: że cedził z zaciekłą determinacją przez zaciśnięte kurczowo zęby ,,jestem niewinny, nie byłem nigdy szpiegiem". (…) . Praca fizyczna złamała go i poniżyła do tego stopnia, że nie było rzeczy, której by nie zrobił dla zdobycia dodatkowego kawałka chleba. Znienawidził współwięźniów i uważał ich odtąd za swoich naturalnych wrogów. Byłby może stoczył się jeszcze niżej, na samą krawędź największej zbrodni, jakiej dokonać może człowiek wart tego imienia w obozie - zbrodni donosu - gdyby przypadek nie podsunął mu jednej z książek, którą czytał niegdyś na wolności we Władywostoku. Kostylew odczytał ją na nowo, płacząc jak dziecko, które odnalazło w ciemności rękę matki.

(…)Kostylew umierał w straszliwych męczarniach, nie odzyskawszy do końca przytomności. Tym razem został zwolniony na zawsze. I choć umarł inaczej, niż żył, gdy go znałem i na swój sposób kochałem, do dziś - niby symboliczny obraz człowieka, który przegrał po kolei wszystko, w co wierzył - widzę go z przekrzywioną od bólu twarzą i ręką zanurzoną w ogniu jak ostrze hartowanego miecza.

„Inny świat” G. H. Grudziński

Janek, który pracuje obok mnie, takie miłe dziecko Warszawy, które nic z obozu nie rozumie i chyba do końca nie zrozumie, wygarnia pracowicie szlam, układając go równo i starannie po drugiej stronie, prawie wprost pod nogi posta. Dowódca warty podszedł bliżej i popatrzył na nas tak, jak się patrzy na parę koni, które ciągną wóz, albo na pasące się bydło. Janek uśmiecha się szeroko w jego stronę i kiwa porozumiewawczo głową.

- Rów oczyszczamy, panie rottenfuhrer, bardzo dużo błota. Rottenfuhrer ocknął się i spojrzał na mówiącego więźnia ze zdziwieniem takim, jak patrzy się na pociągowego konia, który nagle przemówi, albo na pasącą się krowę, która zacznie śpiewać modne tango.

- Chodź no tu - rzekł do niego.

Janek odłożył łopatę, przeskoczył rów i podszedł. Wtedy rottenfiihrer podniósł rękę i trzasnął go z całej siły w twarz. Janek potoczył się, chwycił się krzaków malin i wjechał do szlamu. Zabulgotała woda, ja zakrztusiłem się śmiechem. Rottenfuhrer zaś rzekł:

- G... mnie obchodzi, co ty tu robisz nad rowem! Możesz nic nie robić. Ale jak mówisz do SS-mana, to masz czapkę zdjąć ze łba i opuścić ręce.

(…)Spod kasztanów doszedł mnie zdławiony krzyk człowieka. Zbieram klucze i zakrętki, układam tragi jedną na drugiej, rzucam Jankowi:

- Janek, weź skrzynkę, bo się mamusia będzie gniewała - i podchodzę w stronę drogi.

Na ziemi leżał Beker, charczał i pluł krwią, a Iwan kopał go, gdzie popadło: w mordę, w brzuch, w podbrzusze...

- Patrz, co ten hadiuka zrobił! Cały obiad ci wyżarł! Złodziej przeklęty!

Na ziemi leży menażka pani Haneczki z resztą kaszy. Beker jest cały umazany w kaszy.

- Wsadziłem mu ryło do menażki - rzekł, ciężko dysząc. Iwan. - Dokończ go, muszę iść.

- Umyj menażkę - rzekłem do Bekera - i postaw pod drzewem. Uważaj, żeby cię kapo nie złapał. Właśnie zrobiłem czworo noszy. Wiesz, co to znaczy?

Na drodze Andrzej ćwiczy dwóch Żydów. Nie umieli maszerować, kapo połamał im na łbach dwa kije i zapowiedział, że się muszą nauczyć. Andrzej przywiązał im po kiju do nogi i tłumaczy, jak może:  ,,Czortowe wy dieti, taj dywyś, ce lewa, a ce prawa, links, links". Grecy otwierają szeroko oczy i maszerują w koło, ze strachu szurając nogami po ziemi. Ogromny tuman kurzu wzbija się wysoko w górę. Koło rowu, gdzie stoi post, ten od butów, pracują nasi chłopcy, "planują" ziemię, delikatnie ubijając ją i głaszcząc łopatami, jakby była ciastem. Wrzeszczą, gdy idę na przełaj, zostawiając głębokie ślady.

„Dzień na Harmenzach” T. Borowski

 Podpowiedzi:

A)    Przypomnij sobie pojęcie człowieka „złagrowanego”

B)     Jakie różnice w podejściu do człowieczeństwa dostrzegasz u obu autorów?

Zadanie 4

W kilku zdaniach zinterpretuj wiersz Marii Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej pt. „La précieuse*”

Widzę cię, w futro wtuloną,
wahającą się nad małą kałużą
z chińskim pieskiem pod pachą, z parasolem i z różą...
I jakżeż ty zrobisz krok w nieskończoność?

* La précieuse – fr. ‘damulka’

 Podpowiedzi:


A)    Zwróć uwagę na formę wypowiedzi (apostrofa) i jej konsekwencje. Co  pozwala osobie wypowiadającej się zwracać się do bohaterki liryczniej w sposób tak bardzo bezpośredni, taki w jakim zazwyczaj zwracają się nauczyciele do uczniów? Kto może być adresatka wypowiedzi?

B)     Przyjrzyj się kompozycji tekstu. W jaki sposób puenta wiąże się z sytuacją, w jakiej znalazła się damulka?

Temat  wypracowania i tekst źródłowy zaczerpnięty ze strony - www.cogito.com.pl